Wywiad z panią dyrektor mgr Barbarą Machurą


19 października bieżącego roku nasza szkoła obchodzi swoje dwudziestolecie. Z tej okazji uczniowie klasy V a postanowili przeprowadzić wywiad z pierwszą panią dyrektor Szkoły Podstawowej w Świerczyńcu mieszczącej się w nowym budynku przy ulicy Sierpowej 38. Piątoklasiści skrupulatnie przygotowywali się do wywiadu- przeglądali "Kroniki szkoły", redagowali ciekawe pytania. Pani Barbara Machura z wielką przyjemnością przyjęła zaproszenie uczniów i piątego października spotkała się z nimi na lekcji języka polskiego. W miłej i przyjaznej atmosferze uczniowie zadali pani dyrektor wiele interesujących pytań. Poniżej prezentujemy niektóre z nich.

Weronika: Jak wyglądała budowa szkoły i jak długo trwała?

Pani Barbara Machura: Budowa szkoły trwała dość krótko, jak na tak duży obiekt. Były to niecałe trzy lata. Jednak samo dążenie do powstania szkoły ciągnęło się latami. O nową szkołę bardzo mocno zabiegała była dyrektorka szkoły w Świerczyńcu- pani Marianna Zawiła. Dawniej były dwie szkoły podstawowe: w Świerczyńcu i w Bojszowach Nowych. W Świerczyńcu uczyły się wyłącznie dzieci w klasach I-III. Po ukończeniu klasy III musiały dojeżdżać do Międzyrzecza. Dlatego też rodzice uczniów chcieli mieć w Świerczyńcu nową szkołę i bardzo o nią walczyli. Ciągle jednak natrafiali na jakieś problemy, np. z pieniędzmi lub lokalizacją. Tak samo było w Bojszowach Nowych. Tam też jest stara szkoła, w budynku której obecnie jest hotel. Stara szkoła w Świerczyńcu natomiast niszczeje, popada w ruinę, a kiedyś było to miejsce, w budowę którego wasi dziadkowie i wujkowie włożyli dużo pracy. Należy dodać, że pracowali społecznie, za darmo. Był to jednak budynek ponad stuletni, więc należało się przeprowadzić do nowej szkoły. Podobnie było ze szkołą w Bojszowach Nowych, której uczniowie klas starszych przez pewien okres dojeżdżali do szkoły w Bojszowach. Kiedyś niewiele osób miało samochód i rodzicom trudno było dowozić dzieci do szkoły. Poza tym zmiana szkół nie była korzystna dla dzieci, ponieważ wiadomo, że raźniej jest uczniom w gronie znajomych osób, gdy mogą chodzić do jednej szkoły, razem się bawić i nawet "odgapiać" na sprawdzianie od znajomego kolegi. Rodzice i dziadkowie starali się więc o nową szkołę. Pierwszy projekt szkoły, jaki powstał, był zupełnie inny niż Wasza szkoła. Miał on formę gwiazdy trójramiennej. Ta wersja niestety upadła. I co się stało? Mieszkańcy Bojszów Nowych bardzo chcieli mieć szkołę na swoim terenie, a mieszkańcy Świerczyńca chcieli, aby szkoła powstała w ich miejscowości. Po wielu przepychankach doszli do konsensusu i ustalili, że skoro kościół znajduje się w Bojszowach Nowych, to szkoła powinna zostać wybudowana w Świerczyńcu. Tym oto sposobem wszyscy byli pogodzeni. Wybrano miejsce pod lasem, gdzie w niecałe trzy lata powstała szkoła.

Łukasz: Czy rodzice uczniów włączali się w pomoc przy budowie szkoły?

Pani Barbara Machura: Muszę Wam powiedzieć, że bardzo pomagali. W miejscu, gdzie obecnie jest przedszkole były klasy I, II i III. Natomiast w miejscu, w którym obecnie jest świetlica szkolna i gabinet pani pedagog, znajdowały się klasy starszych uczniów. Szatnie były na korytarzu. Pierwsze otwarcie szkoły odbyło się w lutym 1996 roku. Przez całe ferie rodzice szorowali, czyścili, myli, przybijali tablice, przewozili rzeczy ze starej szkoły, skręcali ławki i stoliki ( w całym budynku było pełno cementu i gipsu ). Robili to za darmo. Przez dwa tygodnie doprowadzili budynek do użytku i już po feriach dzieci ze Świerczyńca przyszły do nowej, czystej szkoły. Dopiero później do użytku zaczęto oddawać pozostałe segmenty, kuchnię i salę gimnastyczną.

Karolina: Jak to się stało, że została Pani dyrektorką tej szkoły?

Pani Barbara Machura: Żeby zostać dyrektorem szkoły, musiałam przystąpić do konkursu. Wcześniej byłam dyrektorką starej szkoły w Świerczyńcu, ale powstała tutaj nowa szkoła i został ogłoszony konkurs. Kto chciał być dyrektorem, musiał przystąpić do konkursu. Oprócz mnie przystąpiły do niego inne osoby. Musicie wiedzieć, że taki konkurs nie jest podobny do konkursu Miss Piękności. Nie! Żeby zostać dyrektorem, trzeba mieć jakiś projekt, jakieś cele, pomysł na to, jak ta szkoła ma wyglądać. Musiałam opowiedzieć, jak sobie tę szkołę wyobrażam, jak ją będę rozwijać, jak będę o nią dbać? W konkursie zasiadało jury, które oceniało pomysły kandydatów, moje okazały się najlepsze.

Norbert: Co Pani czuła, gdy otwarto nową szkołę? Ile lat Pani nią kierowała?

Pani Barbara Machura: Co czułam? Przede wszystkim ogromną radość, bo ludzie, którzy przez wiele lat walczyli o to, by ich dzieci mogły uczyć się na miejscu, wreszcie osiągnęli swój cel. To była dla mnie największa radość. Staraliśmy się o tę szkołę bardzo długo. Pan Biela (radny ze Świerczyńca) pojechał aż do Warszawy, aby uzyskać projekt i zgodę na budowę tej szkoły. Starania były trudne i trwały wiele lat. Kierowałam szkołą niedługo, bo półtora roku. Później zrezygnowałam.

Rafał: Jak to jest być dyrektorem szkoły?

Pani Barbara Machura: Kiedy wychodzicie na apel, to na pewno myślicie sobie: "O, jak to dobrze być dyrektorem. Pani dyrektor tak sobie tu rządzi i wszyscy ją słuchają". Ale musicie wiedzieć, że bycie dyrektorem szkoły wcale nie jest takie łatwe. Jest bardzo dużo "papierkowej pracy", jest ogromna odpowiedzialność, ponieważ dyrektor odpowiada za wszystko, cokolwiek wydarzy się na terenie szkoły - uszczerbki w budynku, pomoce dydaktyczne, nauczycieli, uczniów. Nawet za Wasze figle odpowiada dyrektor. Praca dyrektora nie kończy się wtedy, gdy Wy idziecie do domu, ponieważ pracuje się od rana do wieczora. Nie jest to łatwa praca.

Kasia: Jak wyglądała praca w szkole przed dwudziestu laty?

Pani Barbara Machura: W zasadzie niczym się nie różniła od pracy w szkole obecnie. Jednak jest teraz więcej pomocy dydaktycznych, macie tutaj tablicę interaktywną, komputery. Kiedyś tego nie było.

Weronika: Jakie ma Pani najmilsze wspomnienia z początków działalności szkoły?

Pani Barbara Machura: Najmilsze wspomnienia nauczyciel ma wtedy, gdy jego uczniowie osiągają jakieś sukcesy. Jeżeli ktoś z Was osiąga jakiś sukces w konkursie, w nauce, to wtedy nauczyciel jest z Was bardzo dumny, zadowolony i szczęśliwy, ponieważ to on Was uczy i przygotowuje do konkursu. Moi uczniowie zajęli kiedyś pierwsze miejsce w konkursie ASY Z TRZECIEJ KLASY. Startowało w nim 13 szkół. Byłam bardzo szczęśliwa. Po zajęciu 1. miejsca byliśmy gospodarzami kolejnego konkursu.

Norbert: Czy pamięta Pani swoją pierwszą klasę, swoich pierwszych wychowanków?

Pani Barbara Machura: Pamiętam bardzo dobrze. Swoją pierwszą klasę pamięta się chyba najlepiej i najdłużej. Zaczynałam pracę w szkole w Zabrzu. Z pierwszymi wychowankami utrzymywałam kontakt jeszcze przez kilka lat.

Weronika: Czy któryś uczeń zapadł Pani szczególnie w pamięci i czym się "wsławił"?

Pani Barbara Machura: Nie miałam tak sławnego ucznia, jak na przykład mieszkający w Bojszowach minister Bańka. Miałam jednak bardzo wielu zdolnych wychowanków i wielu z nich ukończyło studia wyższe, przeważnie na kierunkach ścisłych. Ja uwielbiam matematykę i fizykę, więc te moje dzieci też jakoś się tym interesowały. Wielu z moich uczniów jest już dorosłych i pracuje zawodowo. Jest pani, która pracuje w przedszkolu, jest były radny Świerczyńca - pan Szymon Gruszka. Wasza pani pedagog także była moją uczennicą. Pan Adam Kostka z Bojszów ma teraz swój warsztat samochodowy, pan Jacek Jaromin ma firmę budowlaną. Wielu moich uczniów osiągnęło sukcesy w życiu osobistym i zawodowym, co bardzo mnie cieszy.

Julia: Wiemy, że sala gimnastyczna powstała później niż pierwszy segment szkoły. Gdzie zatem odbywały się lekcje wychowania fizycznego?

Pani Barbara Machura: Oj, było ciężko. Lekcje wychowania fizycznego odbywały się na korytarzu. Tam ćwiczyliśmy i mieliśmy coś jakby siłownię. Kiedy było ciepło, wychodziliśmy na łąkę znajdującą się naprzeciw szkoły. Tę łąkę początkowo kosili rodzice i tam właśnie ćwiczyliśmy i bawiliśmy się.

Bartosz: Czy wie Pani, jak powstała górka przy szkole?

Pani Barbara Machura: W miejscu, w którym stoi szkoła wcześniej była łąka z drzewami samosiejkami. Teren był bardzo grząski i dosyć mokry. Trzeba było wybrać tę mokrą ziemię, żeby utwardzić grunt. Z tej ziemi usypano właśnie w górkę, z której na pewno zimą korzystacie.

Kasia: Czy uczniowie w Świerczyńcu nosili mundurki, gdy była Pani dyrektorem?

Pani Barbara Machura: Nie. Mundurki wprowadzono później. Uważam jednak, że jest to wspaniała rzecz, gdyż zabezpiecza Wasze ubrania, wszyscy wyglądacie jednakowo, a w szkole nie ma rewii mody. Wydaje mi się, że to wspaniały pomysł.

Szymon: Ostatnio oglądaliśmy "Kroniki" naszej szkoły, bardzo nam się podobały. Czy pamięta Pani, kto pisał pierwszą kronikę szkoły w nowym budynku?

Pani Barbara Machura: Tak, pamiętam. Kronikę w nowym budynku zaczęła pisać pani Janina Kokoszka, późniejszy dyrektor tej szkoły i bardzo sympatyczna osoba. Po niej kronikę pisała pani Ewa Żołneczko, następnie pani Ania Radwańska. Teraz prowadzi ją pani Ewa Smolarczyk.

Maksymilian: Czy brakuje Pani pracy w szkole? Czy tęskni Pani za szkołą?

Pani Barbara Machura: Zawsze lubiłam pracę w szkole i gdybym miała okazję jeszcze raz wybrać swoją drogę życiową, to nie zmieniłabym zawodu. Lubiłam pracę z dziećmi. Czy tęsknię? Tak! Bardzo się ucieszyłam, kiedy mnie tu zaprosiliście. Dzięki temu mam znowu kontakt z dziećmi, jest to powrót do wspomnień. Wy jesteście przewspaniali. Jestem zaskoczona, że jesteście tacy grzeczni, mili i sympatyczni. Bardzo fajnie mi się tutaj siedzi i rozmawia z Wami. Z chęcią bym wróciła tutaj do szkoły, ale… Powiedzcie mi, czy Wy macie babcie?

Dzieci: Tak! Mamy!

Pani Barbara Machura: A czy babcia jest silniejsza od mamy?

Dzieci: Czasami.

Pani Barbara Machura:
A czy babcia ma więcej energii niż mama?

Dzieci: Też czasami.

Pani Barbara Machura: No więc ja też jestem babcią i nie mam już tyle siły, ile mają mamy.

Julia: Jak obecnie spędza Pani swój wolny czas? Czy ma Pani jakieś hobby? Czy spełnia Pani marzenia, na realizację których nie było czasu kiedyś?

Pani Barbara Machura: Jestem babcią trojaczek…

Łukasz: O kurka !

Pani Barbara Machura (śmiejąc się): Tak, o kurka! Tak więc mam naprawdę dużo pracy w domu, ponieważ pomagam mojej córce zajmować się trojaczkami. Uwielbiam krzyżówki, podróże. Czasem, gdy mam wolną chwilę, to w ten sposób właśnie się realizuję.

Jakub: Kiedy była Pani dyrektorem, do szkoły chodzili siódmo i ósmoklasiści. Jak ocenia Pani pomysł powrotu do tego systemu?

Pani Barbara Machura: Nigdy nie byłam zwolenniczką gimnazjów, wydawało mi się, że tamta reforma nie była dobra. Po 6. klasie musielibyście pójść do innej szkoły. Musielibyście dojeżdżać, zmienić środowisko, kolegów, nauczycieli. Rodzicom też na pewno łatwiej jest dotrzeć do pobliskiej szkoły. Uważam, że to bardzo dobry pomysł, że znowu klasy I-VIII będą uczyły się w jednym budynku. Uczniowie w innych miastach musieli często wybierać, do której szkoły chcą pójść, gdyż czasami były tam klasy profilowane, a dzieci w waszym wieku jeszcze na pewno nie wiedzą, kim chciałyby zostać w przyszłości. U dzieci to się może jeszcze dziesięć razy zmienić. Dlatego uważam, że lepiej, że takiego wyboru będą musieli dokonywać dopiero uczniowie starsi.

Maksymilian: Dziękujemy Pani za to, że Pani do nas przyszła i udzieliła nam wywiadu.

Pani Barbara Machura: To ja Wam dziękuję za tak ciepłe przyjęcie. Jesteście bardzo fajną klasą.

(Spotkanie zorganizowały: Magdalena Turek i Lidia Pesta)

zobacz zdjęcia